Co da się rozdzielić między hurtem a detalem, czego nie, i ile kosztuje drugi sklep internetowy na jednej platformie.
Masz sklep, w którym ludzie kupują po jednej sztuce. I masz kilkanaście firm, które zamawiają po dwadzieścia, ale robią to mailem albo telefonicznie, bo Twój sklep nie umie ich obsłużyć. Pokazuje im ceny detaliczne, proponuje BLIK przy zamówieniu na dwanaście tysięcy i wyświetla baner „-20% na drugi produkt”, który przy hurcie nie znaczy nic.
Sklep hurtowy i detaliczny mogą stać pod dwoma osobnymi adresami i działać w jednym panelu. Poniżej konkretnie: co rozdzielisz, czego nie rozdzielisz i ile to kosztuje.
W skrócie
- Dwa sklepy, jeden panel: sklep hurtowy i detaliczny mogą działać pod osobnymi domenami i mieć jeden wspólny panel.
- Osobno ustawisz: wygląd, ofertę, formy płatności i dostawy, walutę, język, widoczne stany magazynowe oraz opisy pod SEO.
- Wspólne zostaną: ceny katalogowe, baza klientów, baza zamówień i limit produktów z planu.
- Zamknięta hurtownia: zamykasz ją dla niezalogowanych i wpuszczasz tylko sprawdzonych kontrahentów, a ich ceny ustawiasz grupami rabatowymi.
- Szybki start: drugi sklep zamawiasz sam w panelu i zwykle masz go w ciągu pół godziny. Multistore działa od planu Pro.
Po co w ogóle drugi adres?
Powiedzmy, że produkujesz meble tapicerowane. Klient detaliczny wchodzi z na Twój sklep z Instagrama, ogląda narożnik, czyta o wybarwieniach i kupuje jeden. Z kolei salon meblowy z Krakowa zamawia co miesiąc osiem sztuk w trzech kolorach, zna indeksy na pamięć i chce mieć to w koszyku w dwie minuty.
To są dwa różne sposoby kupowania, więc hurt i detal potrzebują innych sklepów. Salon nie potrzebuje slidera z nowościami ani zdjęć aranżacyjnych, za to potrzebuje listy, dostępności i terminu dostawy.
Druga sprawa to ceny. Jeśli pokażesz warunki hurtowe na otwartej stronie, zobaczy je każdy, łącznie z Twoją konkurencją i z klientem detalicznym, który zaraz zapyta, czemu u Ciebie narożnik kosztuje 4200 zł, skoro ktoś inny kupuje go za 2800 zł. Dodatkowo bywa tak, że umowa z dystrybutorem wprost zakazuje publikowania cen hurtowych.
Trzecia to zaufanie.
Firma, która ma wydać kilkanaście tysięcy na produkt, szuka na stronie:
- regulaminu współpracy,
- danych do faktury,
- przelewu z odroczonym terminem
- i numeru do opiekuna.
Sklep internetowy zrobiony pod klienta detalicznego nie odpowiada na żadne z tych pytań, więc kontrahent zamiast zamówić, dzwoni. A jak dzwoni, to ktoś u Ciebie musi odebrać i przepisać to zamówienie ręcznie.
Co ustawisz osobno w każdym sklepie?
Drugi sklep online ma własną domenę i własny certyfikat SSL, więc z zewnątrz wygląda na osobną firmę.
Osobno ustawiasz:
- Wygląd. Inna szata graficzna, inne layouty, inne szablony maili. W hurcie możesz dać prostą listę z polem na ilość, a w detalu duże zdjęcia.
- Dane firmy i maile. Inny adres w stopce, inny e-mail kontaktowy, inne parametry SMTP. Potwierdzenia zamówień z hurtu mogą wychodzić z biuro@, a z detalu ze sklep@.
- Ofertę. Przypisujesz całe kategorie albo pojedyncze produkty do konkretnego sklepu. Jeśli sprzedajesz wkręty i masz je luzem oraz w kartonach po 500 sztuk, kartony pokazujesz tylko w hurcie.
- Formy płatności i dostawy. Przy każdej z nich zaznaczasz, w którym sklepie ma się pojawić. W hurcie zostawiasz przelew i płatność odroczoną, a BLIK i karty zostają w detalu. Podobnie z dostawą: paczkomat w detalu, paleta i transport własny w hurcie.
- Walutę i język. Drugi sklep może działać po niemiecku i w euro, więc tym samym mechanizmem robisz sprzedaż zagraniczną.
- Widoczne stany magazynowe. Możesz mieć dwa magazyny i pokazywać stan z pierwszego w detalu, a z drugiego w hurcie. Dzięki temu nie zdarzy się, że detal wyprzeda towar, który trzymasz dla stałego kontrahenta.
- Opisy i meta tagi. Każdy produkt i każda kategoria ma osobną zakładkę dla sklepów dodatkowych, gdzie wpisujesz inny opis, inny tytuł strony i inne meta description.
Przy tym ostatnim punkcie łatwo o pomyłkę. Jeśli sklep hurtowy i detaliczny pokazują te same produkty z tym samym opisem, Google widzi dwie identyczne strony i jedną z nich wyrzuca z wyników. Zwykle tę słabszą, czyli nowy sklep hurtowy. Dlatego przepisanie opisów to warunek, żeby oba adresy w ogóle istniały w wyszukiwarce.
Co zostanie wspólne?
Tę część polecam Ci przeczytać uważnie, bo tu kryją się różne ograniczenia.
- Ceny katalogowe. Oba sklepy siedzą na tej samej kartotece, więc narożnik ma tę samą cenę wyjściową w detalu i w hurcie. Różnice robisz rabatami, nie drugą ceną katalogową. Przy małej ofercie da się obejść to kopią produktu z inną ceną, przypisaną tylko do jednego sklepu, ale przy dwóch tysiącach indeksów nikt tego nie uciągnie.
- Baza klientów. Konto założone w detalu działa też w hurcie. Czasem to pomaga, bo kontrahent nie rejestruje się dwa razy.
- Baza zamówień. Wszystko wpada na jedną listę, ale filtrujesz po źródle, więc sprawdzisz, ile przyszło z którego sklepu.
- Stany magazynowe. Fizycznie jeden stan. Sposób pokazywania ustawiasz osobno, ale towar jest ten sam.
- Limit produktów z planu. Liczy się łącznie, bo kartoteka jest jedna.
- Dostęp do panelu. Kto ma konto administratora, widzi oba sklepy. Nie przypiszesz handlowca wyłącznie do hurtu.
Jak zrobić, żeby hurtownik widział swoje ceny, a klient detaliczny swoje?
Skoro ceny katalogowe są wspólne, rozdzielasz je przez konta.
W prawdziwym życiu wygląda to tak. Sklep hurtowy zamykasz dla niezalogowanych, więc ktoś, kto wejdzie z Google, zobaczy produkty bez cen i bez przycisku „do koszyka”. Rejestrację przepuszczasz przez weryfikację: sprawdzasz NIP w wykazie podatników VAT, dzwonisz do firmy i akceptujesz konto ręcznie.. Po akceptacji wrzucasz kontrahenta do grupy rabatowej, na przykład „salony -35%” albo „dystrybutorzy -45%”. Do tego moduł B2B dokłada limity kredytowe, automatyczną blokadę zamówień przy zaległej płatności, faktury zbiorcze na koniec miesiąca i indywidualne cenniki dla pojedynczych partnerów, jeśli któryś wynegocjował coś po swojemu.
W efekcie pod jednym adresem masz otwarty sklep dla wszystkich, a pod drugim zamkniętą hurtownię, do której wchodzi się po weryfikacji.
Jeszcze jedna rzecz, o której lepiej wiedzieć wcześniej.
Grupa rabatowa siedzi na koncie klienta, a nie na sklepie. Jeśli więc Twój kontrahent z salonu zaloguje się i z przyzwyczajenia wejdzie na adres detaliczny, zobaczy tam swoje ceny hurtowe. W praktyce rzadko robi to różnicę, bo on i tak kupuje tam, gdzie ma swój asortyment i swój przelew z odroczonym terminem. Ale jeśli zależy Ci, żeby w detalu widział wyłącznie ceny detaliczne, tego dziś nie ustawisz.
Kiedy sklep hurtowy i detaliczny lepiej rozdzielić na dwie platformy?
Są trzy sytuacje, w których wspólny panel bardziej przeszkadza, niż pomaga, i warto rozważyć osobne instalacje zamiast multistore.
- Duża oferta z zupełnie innymi cenami katalogowymi. Jeśli w hurcie sprzedajesz ten sam szampon w kartonie po 24 sztuki, a w detalu pojedynczo, to jest to inny produkt i inna cena, więc sprawę załatwiasz osobnym indeksem. Ale jeśli potrzebujesz innej ceny wyjściowej dla tysięcy tych samych pozycji, kopiowanie produktów przestaje mieć sens.
- Osobne zespoły z osobnym dostępem. Gdy hurt obsługuje inna spółka w grupie albo zewnętrzny partner, któremu nie chcesz pokazywać obrotów z detalu, brak uprawnień per sklep zaboli od pierwszego tygodnia.
- Dwa różne biznesy. Jeśli drugi projekt nie ma nic wspólnego z pierwszym, bo to inny towar, inni dostawcy i inny magazyn, wspólna kartoteka produktów tylko Ci miesza.
Poza tymi przypadkami wspólny panel wygrywa, ponieważ jeden import cennika od dostawcy i jedna aktualizacja stanów obsługują wszystkie Twoje adresy naraz.
Ile kosztuje drugi sklep?
Płacisz za te trzy rzeczy:
- abonament, który już masz i który nie rośnie przez drugi sklep,
- jednorazową instalację sklepu dodatkowego,
- miesięczne utrzymanie każdego kolejnego sklepu, wyraźnie tańsze niż pełny abonament.
Porównanie zaczyna mieć sens dopiero wtedy, gdy zestawisz to z drugą pełną instalacją. Wtedy płacisz dwa abonamenty, ale też drugie wdrożenie, drugą integrację z kurierem i z programem do faktur, drugi mechanizm aktualizacji stanów i czas kogoś, kto codziennie loguje się do dwóch paneli i przeklikuje to samo dwa razy. Te pozycje zwykle kosztują więcej niż sama różnica w abonamencie. Aktualne stawki znajdziesz w cenniku i w pytaniach na dole tej strony.
Od czego zacząć?
Proponuję taką kolejność:
- Wypisz, co ma się różnić. Asortyment, formy płatności, magazyn, język. Jeśli wychodzi Ci krótka lista, być może wystarczy jeden sklep z modułem B2B i ukrytymi cenami dla niezalogowanych, bez drugiego adresu.
- Weź domenę. Osobna, typu hurt-twojamarka.pl, albo subdomena istniejącej. Osobna wygląda poważniej, jeśli hurt ma być samodzielną marką.
- Zamów sklep dodatkowy w panelu, w sekcji dodatków i usług dodatkowych, i opłać fakturę. W godzinach pracy sklep dostajesz zwykle w ciągu pół godziny, a po godzinach następnego dnia rano.
- Uzupełnij konfigurację podstawową. Dane firmy, kontakt, SMTP i ustawienia pozycjonowania, bo domyślnie mogą być inne, niż chcesz.
- Przypisz kategorie i produkty, a potem przepisz opisy, tytuły i meta description, żeby Google nie potraktował obu sklepów jak jednej strony.
- Włącz właściwe płatności i dostawy, a wyłącz te, których w hurcie nie chcesz.
- Zamknij sklep dla niezalogowanych, ustaw weryfikację rejestracji i przypisz grupy rabatowe do kont kontrahentów.
- Przejdź cały zakup na koncie testowym kontrahenta, zanim wyślesz adres pierwszemu klientowi. Sprawdź zwłaszcza, czy widzi właściwe ceny i czy przelew odroczony mu się pokazuje.
Podsumowując: sklep hurtowy i detaliczny na dwóch adresach nie wymagają drugiej platformy ani drugiego zespołu. Wymagają decyzji, co ma się różnić, i kwadransa na ustawienie tego, co rozdzielić trzeba.
Chcesz zobaczyć, jak to zadziała u Ciebie?
W Selly uruchomisz sklep hurtowy i detaliczny na osobnych domenach, z jednym panelem i jedną bazą produktów. Moduł B2B masz w standardzie od planu Pro. Na bezpłatnej konsultacji sprawdzimy, czy multistore rozwiąże Twój przypadek.
Sklep hurtowy i detaliczny – najczęściej zadawane pytania
Sklep hurtowy i detaliczny mogą działać pod osobnymi domenami, a obsługujesz je z jednego panelu administracyjnego. Każdy ma własny certyfikat SSL, własną szatę graficzną, własne dane firmy i własne ustawienia konfiguracyjne.
Uruchomienie drugiego sklepu online zajmuje zwykle pół godziny, jeśli zamówisz go w godzinach pracy. Zamówienie złożone wieczorem trafia do realizacji następnego dnia rano.
Liczba internetowych sklepów dodatkowych nie ma limitu. Limit dotyczy produktów z planu abonamentowego i liczy się łącznie dla wszystkich sklepów, bo korzystają ze wspólnej bazy.
Klient rejestruje się raz, bo baza klientów jest wspólna dla wszystkich sklepów. Sklep dodatkowy możesz za to zamknąć dla niezalogowanych i wpuścić tam wyłącznie zweryfikowanych kontrahentów.
Multistore w Selly oznacza sklepy dodatkowe obsługiwane z jednego panelu administracyjnego. Każdy sklep zamawiasz samodzielnie w sekcji usług dodatkowych, a potem ustawiasz mu własną domenę, szatę graficzną, ofertę oraz formy płatności i dostawy. Produkty, klientów i zamówienia prowadzisz wspólnie dla wszystkich sklepów, więc cennik od dostawcy importujesz raz, a nie osobno pod każdy adres.
Drugi sklep internetowy w Selly kosztuje 200 zł jednorazowo za instalację i 299 zł netto miesięcznie za utrzymanie. Abonament planu głównego zostaje bez zmian. Przy planie Selly Pro za 699 zł netto miesięcznie dwa sklepy kosztują łącznie 998 zł netto, a dwie osobne instalacje tego samego planu kosztowałyby 1398 zł.
Ten sam produkt ma tę samą cenę katalogową w obu sklepach, bo korzystają ze wspólnej bazy produktów. Różne ceny dla kontrahentów ustawiasz grupami rabatowymi i indywidualnymi cennikami w module B2B, przypisanymi do konta klienta. Przy niewielkiej ofercie możesz też utworzyć kopię produktu z inną ceną i pokazać ją tylko w jednym sklepie.
Klient rejestruje się raz, bo baza klientów jest wspólna dla wszystkich sklepów. Konto założone w sklepie głównym działa również w dodatkowym. Sklep dodatkowy możesz za to zamknąć dla niezalogowanych i wpuścić tam wyłącznie zweryfikowanych kontrahentów.




